﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Między Genewą, Paryżem i Waszyngtonem”> 
<author_1=”Zygmunt Broniarek”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-07”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Toteż w czasie obecnej przerwy hall Domu Prasy bynajmniej nie opustoszał. Zgodnie z zapowiedzią delegata Syjamu, który przewodniczył na posiedzeniu wtorkowym, dwa wolne dni poświęcone będą nie oficjalnym rozmowom między poszczególnymi delegacjami. Ponadto we wtorek przybyła do Genewy delegacja Wietnamskiej Republiki Demokratycznej. Tak więc — na brak ruchu nie można się uskarżać. Delegaci — choć nie na posiedzeniach plenarnych — działają. Niektórzy zaś są specjalnie czynni. Dotyczy to np. francuskiego ministra spraw zagranicznych Bidault którego ruchliwość wywołana jest jednak specjalnymi przyczynami. 
Dziś rano spotkaliśmy w hallu Domu Prasy jednego z burżuazyjnych dziennikarzy francuskich, który zjawił się zaspany, nieogolony, zmęczony. Gdy koledzy zaczęli z niego pokpiwać, że widocznie zbyt dokładnie badał nocne życie Genewy, ten odpowiedział: „Mylicie się, moi kochani, prawie całą noc byłem na posterunku. Mogę to wam już teraz powiedzieć, bo wiadomość posłałem do redakcji. Pół nocy obserwowałem okno w hotelu pana Bidault — „Port Joli” (tam przeniósł się teraz francuski minister spraw zagranicznych). Przez cały ten czas okno było oświetlone. Pan Bidault rozmawiał kilka godzin telefonicznie z Paryżem, głównie zaś z premierem Lanielem.
Wielogodzinna nocna rozmowa francuskiego ministra z Paryża była bardziej wymowna niż najdłuższe oświadczenie; była ona wynikiem wzrastającego nacisku opinii publicznej we Francji w kierunku pokojowego rozwiązania problemu indochińskiego, tego, że nacisk opinii francuskiej i w ogóle światowej opinii publicznej poważnie utrudnia manewry dyplomatów, którzy przybyli na konferencję genewska z zamiarem jej storpedowania.
*
Któregoś dnia, kiedy rozmawialiśmy z kilkoma kolegami z krajów demokracji ludowej, obrotny młody Czech wyjął notes, ołówek i zaczął coś pisać. Spojrzeliśmy przez ramię i zobaczyliśmy, że wylicza w punktach jakieś fakty. „Po prostu — powiedział — chciałem zliczyć, ile razy panu Dullesowi nie udało się na konferencji genewskiej”. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
